Oblicze wielkich zmian
Oblicze wielkich zmian
Pamiętam mój pierwszy mecz w 1995 roku z gdańskim Wybrzeżem. Pamiętam dzikie emocje podczas pierwszego z meczów finałowych w roku 97. Pamiętam smutek i przygnębienie, gdy w rewanżu tegoż finału sędzia Banasiak wypaczył wynik meczu. Pamiętam komplet 18 punktów i najpiękniejszą szarżę Bajerskiego jaką widziałem w życiu podczas MPPK w 98. Pamiętam też gorycz spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej w sezonie 2002. I już dziś wiem, że do końca życia w mej pamięci zostanie również sezon 2007. Sezon wielkich zmian, zarówno na tle sportowym, jak i kibicowskim.
Cały żużlowy Gorzów podszedł do minionego już teraz sezonu z wielkimi nadziejami. Działacze zakontraktowali istną „armię zaciężną” zza granicy, gwarantującą czołowe pozycje w lidze. My w naszym fanatycznym gronie snuliśmy natomiast plany związane z coraz lepszymi oprawami i dalszym rozwojem żółto-niebieskiego ruchu kibicowskiego. Górnolotne plany zweryfikowała rzeczywistość, a raczej jej obrzydliwie niebieski element. Podczas powrotu z meczu w Gdańsku (warto dodać – z meczu, który się nie odbył) spadkobiercy ZOMO przez długi czas nie pozwalali naszym kierowcom by zatrzymali autobusy. A znajdowało się w nich także sporo kobiet. Gdy w końcu zostaliśmy wypuszczeni w lesie, niczym zwierzęta na pastwisko, milicja po raz kolejny poczęła ukazywać swoją wątpliwą wyższość. W efekcie kilku naszych chłopaków musiało utracić na pewien czas wolność za fakt bycia kibicem Stali. Nie ukrywam, że wydarzenia te podcięły nam skrzydła, w dodatku podobnie kuriozalne zachowania spotykały nas na własnym stadionie, a to za sprawą „sławetnej” już firmy ochroniarskiej.
Słońce wyszło dla nas z początkiem maja, gdy licznie stawiliśmy się w stolicy Wielkopolski na meczu z tamtejszym PSŻ. Nasi żużlowcy jako pierwsi pokonali tą młodą drużynę na golęcińskim obiekcie, a poznańscy miłośnicy speedwaya chyba po raz pierwszy w życiu zobaczyli tak liczną i barwną grupę kibiców.
Kolejnym hitem okazało się pierwsze ze spotkań z Klubem Motorowym Ostrów. Tego dnia oprawa Stalowców wyszła nad wyraz efektownie, co w końcu wywołało uśmiechy na naszych twarzach. Wtedy też w środowisku Ultras pojawiły się nowe, chętne do pomocy twarze. Młodzi fanatycy Stali.
Wielkim widowiskiem w naszym wykonaniu miał okazać się mecz z GKS-em na gorzowskiej ziemi, niestety z przyczyn niezależnych zmuszeni byliśmy odwołać oprawę z okazji sześćdziesięciolecia Wielkiej Stali. W formie rezerwy zamachaliśmy setkami nowych flag, które cały stadion przyjął z dużym entuzjazmem. Jak jednak mawiają, „co się odwlecze to nie uciecze”.
Okrągłą rocznicę ukochanego klubu uczciliśmy podczas pierwszego z meczów finałowych. Dla autora tego tekstu był to ciężki czas, ponieważ w trakcie trwania play-offów z rybnickim ROWem i podczas dwóch pierwszych spotkań finałowych przebywałem za granicą. Poczynania Staleczki śledziłem za pośrednictwem internetowych łącz, duchem będąc na stadionie przy ulicy Śląskiej. I cholernie żałuję, że ominął mnie pojedynek z drużyną ostrowską, bo to, co działo się wówczas na zawarciańskim obiekcie według relacji naocznych świadków ciężko opisywać słowami. Doping słyszalny pod Katedrą, oprawa, która po raz pierwszy objęła cały stadion i niezapomniana zabawa całej gorzowskiej publiczności. Powtórka nastąpiła jednak 30 września, gdy w meczu o wszystko wywarzyliśmy bramy Ekstraligi. Już podczas trwania oprawy, gdy trzymałem w rękach transparent Jerzego Rembasa, gdy za moimi plecami szalał deszcz wulkanów i gdy cały stadion machał żółto-niebieskimi balonikami, wiedziałem, że ów dzień zapisze się w historii. Już wtedy miałem łzy wzruszenia w oczach, tak jak po 14 biegu, gdy szampany tryskały na naszym sektorze i gdy wszyscy padali sobie w objęcia.
Dziś stoimy przed obliczem wielkich zmian. Wszystko zaczyna się odradzać. Już dawno nie mieliśmy okazji spoglądać z taką nadzieją w przyszłość. I jeśli po drodze nie wydarzy się nic złego jestem przekonany, że Wielka Stal po raz kolejny będzie na ustach całej żużlowej Polski, a my jako najwierniejsi jej kibice swoim zapałem i poświęceniem zbudujemy na stadionie im. Edwarda Jancarza nową, rewolucyjną kibicowską jakość. Za Stal, za nasz KS...
Zawarcie1947, październik 2007 roku
Komentarze (1)
2011-03-27 18:15:07
nacjonalista
*.196.224.201.threembb.co.uk
Kolejny dobry felieton ale wciąż pozostaje niedosyt.
Czytajcie takie felietony i propagujcie je to może autor będzie dalej tworzył takie "dzieła" !!!